Dość analogowo

Dawno już po wakacjach, a tu nagle, wpadł mi w ręce wakacyjny numer polskiego wydania magazynu Vogue. Przeglądam kartka po kartce, sesja po sesji i cały czas mam taką myśl w głowie. Skąd ja to znam? Nie ostro jakoś tak, ale myślę sobie wzrok już nie ten, bo lata swoje mam… Przeglądam więc dalej. Kolory nienachalne, obraz jak przez mgłę, ziarno nawet jest. Czy to z kliszy?

Nie wiem, czy to zdjęcia z kliszy, czy to cyfrowe stylizowane na analog, ale ta estetyka słabych zdjęć analogowych wkroczyła do świata mody, reklamy jakiś czas temu i zdaje się nasilać. Piszę, “słabych”, bo dobrze wykonane zdjęcie z kliszy, nie różni się w zasadzie niczym od zdjęcia z aparatu cyfrowego. Natomiast to, co kiedyś traktowane było jako materiał wadliwy, niewystarczający, obecnie traktowane jest jako dodatkowy walor artystyczny.

Historia lubi się powtarzać

Era cyfrowa – w fotografii, która ma już prawie 200 lat – jest stosunkowo młodym tworem i wciąż dynamicznie rozwijającym się. Co roku obraz cyfrowy staje się co raz doskonalszy, bardziej szczegółowy i pozbawiony jakichkolwiek wad. Nauczyliśmy się przetwarzać go na dowolne sposoby tworząc dzieła znane tylko naszej wyobraźni. I wszystko to, jest dostępne na skalę i w czasie niewyobrażalnym dla czasów kliszy fotograficznej. A jednak już tęsknimy do tej estetyki?

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że dla świata komercyjnej fotografii proces analogowy odszedł bezpowrotnie w zapomnienie. Nakład pracy jaki trzeba ponieść przy fotografowaniu analogiem, jest nieporównywalnie większy niż przy pracy cyfrą. Jednak to co zadecydowało o śmierci fotografii analogowej, a przy okazji też wielu firm produkujących materiały światłoczułe, to koszty i czas. Koszty i czas decydują czasami nawet o zastąpieniu sesji fotograficznej zdjęciami stokowymi, a jeszcze częściej renderami 3d.

Co więc sprawia, że można aktualnie zauważyć pewien powrót do fotografii analogowej albo przynajmniej do estetyki, o której wspomniałem na początku?

95 milionów zdjęć i filmów codziennie wrzucanych do Instagrama.

A to tylko jedna platforma społecznościowa. Szacuje się, że co minutę na platformie YouTube pojawia się 300 godzin nowych materiałów video. Flickr ma aktualnie około 75 milionów zarejestrowanych użytkowników. Każda z tych osób ma do dyspozycji 1 TB przestrzeni dyskowej na swoje zdjęcia. W ciągu jednego dnia na Flickrze pojawia się około 25 milionów nowych zdjęć. To tylko trzy miejsca. Statystyki Facebooka, Vimeo, tumblr czy 500px są równie imponujące. Do tego dochodzą wszechobecne reklamy, telewizja, prasa. Ile zdjęć, które zobaczyliście przez ostatni tydzień zapamiętaliście? Ile jesteście w stanie opisać? Ile Was poruszyło?

Ciężka sprawa. Żyjemy w powodzi informacji, przez co stajemy się obojętni, bądź skupiamy się na nich tylko przez kilka sekund, aby przejść do następnej, a o tamtej zapomnieć. Dlatego właśnie ta analogowa estetyka – dla dzisiejszego pokolenia 20-latków znana już tylko ze starych, rodzinnych albumów – staje się czymś innym i wyróżniającym się na tle milionów takich samych, idealnych cyfrowych fotografii. Jak więc tego nie wykorzystać do promocji własnej marki czy produktu.

Jest również środkiem wyrazu dla młodych indywidualistów, którzy chcą zaznaczyć swoją inność i wyjątkowość. Czasami, może być świadectwem umiejętności warsztatowych twórcy, ale częściej snobizmu. Analogowe sesje ślubne nie stają się popularne dlatego, że są w czymkolwiek lepsze od tych zrobionych cyfrą, ale dla tego, że są aktualnie rzadkością. No i można wtedy się pochwalić, że oprócz kwietnego wianka na głowie, belek słomy na przyjęciu weselnym, miało się jeszcze sesję zdjęciową zrobioną na kliszy.

Podobnie jak w przypadku płyt winylowych, w fotografii wytworzyła się swoista moda na powrót do świata analogowego. Fujifilm święci tryumfy sprzedając aparaty natychmiastowe, a ceny używanych aparatów analogowych stale rosną. Ale jak każda moda i ta przeminie, a na rynku pozostanie to co będzie miało uzasadnienie praktyczne i ekonomiczne. Od samego początku historii fotografii aparaty prostsze w obsłudze, tańsze, lżejsze, dające większą swobodę działania wypierały swoich bardziej topornych poprzedników. Techniki fotograficzne również stawały się łatwiejsze i tańsze. Jakość obrazu ciągle ewoluowała od ledwie widocznych zarysów, do doskonałych odwzorowań pełnych kolorów i szczegółów. To jest po prostu postęp, który nie podlega chwilowym modom. Myślę, że nawet lobbowanie producentów materiałów analogowych – tych, którzy jakimś cudem przetrwali rewolucję cyfrową i tych, którzy na fali mody wskrzesili legendarne marki i produkty – na dłuższą metę tu nie pomoże.

Fotografia analogowa pewno nigdy nie zniknie, tak jak nie zniknęło malarstwo za sprawą pojawienia się fotografii, lecz z pewnością stanie się kolejnym bardzo niszowym środkiem wyrazu znanym i dostępnym tylko dla pasjonatów.

Co do samej estetyki. Ziarno, przebarwienia, wycieki światła, flary, zadrapania, itp., są one bardzo łatwe do implementacji za pomocą wszelakich filtrów i programów graficznych. Ale i tutaj uważam, że jeśli spowszechnieje ona na tyle, że nie będzie przyciągać naszego wzroku, to zostanie znowu odsunięta na kolejne dziesięciolecia, aż pojawi się pokolenie, dla którego będzie nowością i wielkim odkryciem.


MP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *