Szybki Pomocnik – Nie musisz płacić za skanowanie filmów

Wiele fotografujących osób – zwłaszcza nowe pokolenia – odczuwa czasami nieodpartą chęć zrobienia kilku zdjęć na filmie fotograficznym. Ale zrobienie zdjęć to dopiero pierwszy krok. Później ten film musimy wywołać. Odważniejsi próbują sami, inni oddają do laboratorium. Wywołany film to jeszcze nie produkt finalny ( chyba że fotografowaliśmy na materiale pozytywowym ). Znowu odważniejsi spróbują sami zrobić odbitki w ciemni fotograficznej, a Ci mniej obeznani z procesem chemicznym zlecą wykonanie dobitek laboratorium. Najczęściej jednak decydujemy się na digitalizację filmu poprzez skanowanie. I tu wcale nie musimy oddawać naszego filmu do laboratorium, a tym bardziej płacić. Co więcej, w znakomitej większości przypadków otrzymamy znacznie lepsze efekty.

Jak się do tego zabrać i co nam będzie potrzebne?

Aby samemu zdigitalizować film potrzebujemy:

  • Cyfrowego aparatu fotograficznego,
  • Obiektywu marko lub pierścieni pośrednich do makrofotografii,
  • statywu,
  • źródła światła,
  • kilku książek,
  • powierzchni na której będziemy mogli położyć film (np. mleczna szyba) lub prowadnicy którą ten film poprowadzimy.

Idea jest bardzo prosta. Musimy naszym aparatem cyfrowym sfotografować każdą klatkę filmu podświetloną rozproszonym i równomiernym światłem. Brzmi prosto? Bo to jest proste i bardzo szybkie rozwiązanie.

Budujemy Stanowisko

Jeśli ktoś czyta, to ściąga kilka książek z półki, zdmuchuje z nich kurz i buduje dwie niewielkie wierze pomiędzy którymi umieści źródło światła. W moim przypadku jest to iPad, ale nie ma to znaczenia czym będziecie świecić. Ważne jest tylko to aby światło było równomierne przynajmniej na takiej powierzchni jakiej wielkości klatkę filmu będziecie fotografować.

Kiedy mamy już podstawę z książek i źródło światła, ustawiamy statyw i mocujemy aparat, tak aby płaszczyzna matrycy była idealnie równolegle do płaszczyzny fotografowanej kliszy. Ponieważ mleczna szyba na której będziemy fotografować film jest najdelikatniejszym elementem, sugeruję położyć ją na końcu. Oczywiście musi ona być czysta i bez żadnych rys.

I tyle. Jesteśmy gotowi do działania. Na szybie kładziemy film, ustawiamy ostrość, parametry ekspozycji i możemy klatkę po klatce fotografować. Gdyby okazało się że film się zwija lub wygina, trzeba będzie pomyśleć o jakiejś ramce lub prowadnicy dociskającej go do szyby. Ale jeśli film jest dobrze przechowywany nie powinno to być konieczne.

To jest oczywiście najprostszy i najszybszy sposób. Ale jeśli ktoś często fotografuje na filmie i zawsze digitalizuje powstający materiał, to tą koncepcję można rozwijać i udoskonalać. Np. znacznie lepszym rozwiązaniem jest użycie światła błyskowego zamiast ciągłego. Również wykonanie jakiejś prostej prowadnicy do filmu mocno ułatwi pracę. Zastąpienie statywu kolumną (np. powiększalnikową) pewno też poprawiłoby komfort pracy. Wszystko to jednak ma sens wtedy gdy wiemy, że często będziemy z tego korzystać.

A efekt?

Wszystko zależy od tego jakiego aparatu i obiektywu użyjecie. Większość nowoczesnych cyfrówek wygeneruje obraz znacznie lepszy od tego co można uzyskać za pomocą skanerów w laboratoriach. Oczywiście są wyjątki, ale za skanowanie tymi wyjątkami trzeba słono zapłacić. Skanery płaskie do użytku domowego, również nie będą konkurencją dla powyższej metody. Tak więc warto spróbować choćby dla zabawy.

Niech moc będzie z Wami 🙂

PS. Pochwalcie się swoimi konstrukcjami na naszym FB

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *